Luksusowe piękno od Pierre Rene: Maskara 3w1 super curly



Nie wiem jak wy, ale ja mam naturę sroki. Kocham wszystko co się świeci,błyszczy i bardzo często jest tandetne. Lubię otaczać się takimi rzeczami, a wniebowzięta jestem kiedy takie opakowania mają kosmetyki. Wyglądają wtedy na luksusowe, drogie a w rzeczywistości są one ze średniej czy czasami z najniższej półki cenowej.
Tusz do rzęs 3w1 super curly właśnie takie opakowanie posiada.Złoto i czerń to klasyka i według mnie bardzo dobre,eleganckie, połączenie kolorystyczne. Samo opakowanie wykonane jest z mocnego plastiku - o ile jesteście ze mną na blogu trochę dłużej, to wiecie, że często zwracam uwagę na trwałość opakowania. Z moich dłoni zawsze wszystko magicznie wypada (szczególnie cola w McDonaldzie, może to znak, że nie powinnam jej pić?). Ten tusz pomimo kilu bliższych spotkań z podłogą, nadal ma całe opakowanie. A używam go od 25 lipca!
Co mówi producent o tym kosmetyku?
Podkręcający tusz do rzęs z nowej generacji specjalnie wyprofilowaną szczoteczką zapewniającą łatwą i precyzyjną aplikację oraz skuteczne podkręcenie rzęs.
Innowacyjna formuła z nylonem maksymalnie pogrubia rzęsy. Zawarte w formule substancje nawilżające oraz witaminy dbają o kondycję, elastyczność i lśnienie włosków. Hypoalergiczna, testowana oftalmologicznie.
Sposób aplikacji: trzymaj wygiętą w łuk szczoteczkę w taki sposób, aby poruszać nią po łuku Twoich rzęs w celu ich podkręcenia, następnie wypukłą stroną maluj rzęsy ruchem "zig-zag", w celu ich pogrubienia.
Powtórz czynność dla mocniejszego efektu.



Moja opinia o tym produkcie:
Tak jak już wspominałam maskara zamknięta jest w stylowym opakowaniu. Bardzo mi się to podoba. Część, którą trzymamy podczas malowania rzęs, jest gruba,ale nie przeszkadza to w aplikacji produktu. Dobrze leży w dłoni.
Szczoteczka jest gruba bardzo fajnie wyprofilowana. Osobiście szukam takiego profilu w maskarach. Jednak wolę silikonowe szczoteczki. Jakoś łatwiej i dokładniej mi się z nią pracuje. Mam wrażenie,że przez grubość (a szczota jest naprawdę duża) nie dociera ona do wszystkich rzęs. A pomalowanie dolnych graniczy z cudem!
Tusz - jakkolwiek to nie zabrzmi - jest bardzo mokry. Długo schnie przez co nie obejdzie się bez czyszczenia powiek. Trochę jest to denerwujące, szczególnie rano kiedy się spieszę i tusz nakładam "na odwal". Pomimo moich starań aby nałożyć tusz równomiernie na rzęsach zawsze znajdą się takie niedomalowane i sklejone. Szkoda,bo bardzo podoba mi się czerń. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie - to jest ten rodzaj czerni :D Plusem zdecydowanie jest to, że pomimo używania go od lipca jest on nadal tak samo mokry, więc z pewnością posłuży dłużej niż tańsze tusze.
Po wielu testach w różnych warunkach temperaturowych i pogodowych tusz spisywał się świetnie. Nie osypywał się, nie tworzył tzw. pandy. Bardzo byłam zadowolona z jego trwałości. ALE...pod koniec dnia powoduje bardzo silne pieczenie oczu. Po wykluczeniu szeregu kosmetyków, które nakładam w okolicę oczu jednoznacznie stwierdziłam, że to właśnie maskara powoduje takie nieprzyjemne doznania.


Demakijaż.
Tusz bardzo łatwo schodzi z rzęs. Zmywa się każdym przetestowanym przeze mnie płynem dwufazowym. Nie wymaga tarcia. W warunkach wilgotnych (morze,jezioro i basem [tak, zapomniałam zmyć rzęs przed wejściem do basenu :D]) trzymał się nienagannie.

Efekt:
Rzęsy są wydłużone. Jednak podkręcenia nie zauważyłam. Czerń tuszu mnie satysfakcjonuje. Jednak pieczenie wyklucza ponowny zakup tego tuszu.

Znacie ten tusz? Jaki jest wasz ulubiony?

21 komentarzy :

  1. Tusz bardzo mnie kusi, ale kurcze te pieczenie :(

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie za mocno skleja, to nie moja bajka

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie sięgnę po niego... Tusz który piecze ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wytrzymałabym pieczenia :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam maskar pod dostatkiem.
    Sama nie wiem, raczej nie dla mnie.
    Mam bardzo wrażliwe oczy i rzadko zmieniam tusze.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam, ale pieczenie nie dla mnie. Nie skuszę się.

    OdpowiedzUsuń
  7. Po efekcie sądzę, że to produkt nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ne miałam okazji stosować tego tuszu

    OdpowiedzUsuń
  9. To pieczenie brzmi groźnie raczej. Ja bardzo lubię maskary z Miss Sporty z serii Pump Up Booster, aczkolwiek bardzo niedawno skusiłam się na tusz Supershock z Avon i to on aktualnie przoduje w moich ulubionych tuszach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tusz wydawał się super no ale niestety piecze :// Szkoda
    dreamerworldfototravel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam żadnego tuszu z tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz bardzo ładne rzęsy - tak podkreślone tuszem wyglądają cacy :)
    Ja na opakowania nie zwracam większej uwagi. Mają być funkcjonalne i to...wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ulala, podrażnienie oczu to coś okropnego. Dzięki za ostrzeżenie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Takich informacji szukałam . Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz. Czytam każdy. Uśmiech pojawia mi się na twarzy kiedy pojawiają się wasze spostrzeżenia - nie tylko te pozytywne, ale i negatywne :)
Jeśli chcesz zostawić link do swojego bloga nie mam nic przeciwko temu :)
Miło mi będzie jeśli dołączysz go grona obserwatorów :)

Copyright © 2014 Lifestyle, beauty, food by Miritirllo , Blogger