Nowości stycznia,czyli krótka historia o tym dlaczego potrzebna jest mi wishlista ;)

Uwierzycie, że to już koniec stycznia? Czas leci jak oszalały, przecież niedawno składaliśmy sobie życzenia noworoczne! Chcę ten miesiąc jakoś podsumować - lubicie takie serie? Bo ja bardzo. Z jednej strony jest to inspirujące, a z drugiej uświadamiające ile to nowych rzeczy (miejmy nadzieję, że tylko potrzebnych!) trafia do jednej osoby.



Słowem wyjaśnienia dodam, że wishlista obowiązuje od momentu wpisu - był to bardzo spontaniczny pomysł, gdyż zauważyłam, że nagle wszystkiego bardzo szybko mi przybywa! Dlatego od początku stycznia trochę tych nowości się pojawiło.

Może zacznę od kosmetyków.


W styczniu pokusiłam się o kupienie słynnych gąbeczek Blend it! w zestawie, były akurat w promocji dwie za 24,90. Wybrałam wersję marmurkową: dużą - biało szarą oraz małą: czarno-białą. Niestety ta pierwsza pękła po pierwszym suszeniu. Chciałam sprawdzić czy rzeczywiście po kontakcie z wodą osiąga tak niewiarygodne rozmiary i pozostawiłam ją do wysuszenia. Po powrocie do domu okazało się, że gąbka jest w jednym miejscu pęknięta. Po kilu rozmowach na Instagramie wiem, że nie tylko ja miałam z tym problem. Niestety - po fakcie -doczytałam, że te marmurkowe są wadliwe pod tym względem, że szybko pękają. Polak mądry po szkodzie, jednak te gąbeczki są tak milutkie, że raczej z nich nie zrezygnuję. No chyba, że pojawi się coś nowego.

W zamówieniu razem z gąbeczkami, do koszyka trafił również żel do brwi od Essence Make Me Brow. W kolorze blond, z racji tego, że kosmetyk ten był docelowo skierowany do mojej siostry. Nie narzeka na niego, bardzo ładnie rozczesuje brwi, a kolor jest niemalże niedostrzegalny - wiem, bo sama spróbowałam nałożyć go na moje stosunkowo ciemne brwi.


Balsam do ciała od Kallosa, to niewypał. Razem z siostrą myślałyśmy, że będzie on przepięknie pachniał - dokładnie tak jak maski do włosów. Niestety przepełniony jest on sztucznością i tak naprawdę nie wyczuwam w nim jakiegokolwiek zapachu.


Możecie wierzyć lub nie, ale nie miałam jeszcze słynnego olejku Isana do mycia pędzli i gąbeczek. Jakoś zawsze radziłam sobie mydłem i wodą, jednak po zakupie Blend it, doszłam do wniosku, że czas spróbować i tego specyfiku. Myślę, że na temat tego olejku również będę chciała powiedzieć więcej w oddzielnym wpisie. Bo przyszykowałam dla niego bardzo trudny test - gąbeczkę z Aliexpress, którą nie można doczyścić niczym!

Udało mi się również dostać stacjonarnie korektor z Catrice w odcieniu 005. Wcześniej używałam 010, jednak był on dla mnie za ciemny. Właściwości tego korektora znam nie od dziś - mam tylko nadzieję, że kolor mnie nie rozczaruje.


Od marki Eveline otrzymałam ich produkty do testów. Nie będę tutaj rozpisywać się nad poszczególnymi kosmetykami, gdyż planuję oddzielny post, gdzie na sobie będę pokazywać poszczególne produkty.


Moja wishlista jest już w połowie spełniona (nie wiesz o co chodzi? zapraszam do TEGO posta). W posiadaniu mam już paletkę cieni MUR Chocolate Elixir oraz paletkę z Sephory z pudrami do konturowania twarzy.


O nich również pojawi się oddzielny wpis, gdy już w całości spełnię swoje zimowe postanowienia zakupowe.

Od lewej: Opal, po prawej: cat eye w odcieniach granatu, zdjęcia pochodzą ze strony VascoNails 


Moja kolekcja lakierów hybrydowych wzbogaciła się o nowe kolory. Tym razem o efekt kociego oka w przepięknym błękitnym odcieniu oraz o lakier z serii Platinum w odcieniu opal. Już mam kilka pomysłów na stylizację paznokci! Tylko jak na złość, złamałam jeden ;(

Jak widzicie kosmetycznie to tyle. Kilka kosmetyków mogłoby nie być w moim spisie, jednak kupiłam je pod wpływem impulsu. Powtórzę to co wspominałam w wishliście kosmetycznej: jestem idealnym klientem, kupuję wszystko co ma w sobie słowo "promocja".

W styczniu wzbogaciłam się również o kilka nowych ubrań i dodatków.


Brakowało mi torebki, bo te które miałam były przeogromne. Wiecie - w torbie położnej znaleźć można wszystko. Dlatego zdecydowałam się na model z Mohito, troszkę mniejszą torebkę, która mieści w sobie format A4. Urzekły mnie w niej te bladoróżowe kropki oraz pompon. Tak, jestem sroką.


W Mohito skusiłam się również na koszulę. Od kilku miesięcy chodziła za mną klasyczna biała koszula w jakiś wzór. Ta ma wzór słodyczy. Wybrałam rozmiar 36, bojąc się że 34 będzie za małe. Jednak ze spokojem mogłam wziąć rozmiar mniejszy gdyż nie jest to żaden rozmiar fit. Jednak taka delikatnie za duża również wygląda rewelacyjnie.

W H&M skusiłam się na kobaltowy sweter cięty z kimona. Początkowo nie czułam się w nim najlepiej- gdyż nie jestem przyzwyczajona do takiego kroju - jednak ostatecznie sweter został ze mną i naprawdę bardzo często go noszę. Poza tym uwielbiam ten kolor. Jest rewelacyjny.


Skusiłam się również na sławne kolczyki, które chyba można widzieć już wszędzie. Ja swoje kupiłam na allegro za nieco ponad 7 złotych. Raczej nie są to kolczyki na co dzień, bo ja w takich się nie czuję, jednak bardzo mi się podobają.
źródło zdjęcia: allegro

Ostatnią rzeczą jaką kupiłam jest stolik w stylu industrialnym. Jako, że zmieniłam meble w pokoju, zabrakło miejsca na mój ulubiony stolik i musiałam poszukać czegoś mniejszego. Wybór padł właśnie na ten model. Kupiłam go dzisiaj, stąd pewnie do końca stycznia nie będę mieć go u siebie w pokoju. Gdy dojdzie - koniecznie pochwalę się tym zakupem ;)

I to byłby koniec styczniowych zakupów. Mam nadzieję, że w lutym będzie ich zdecydowanie mniej, gdyż wprowadzam swój plan oszczędnościowy w życie ;)

A jak to jest u Was z zakupami? Liczycie ile wydajecie w miesiącu na swoje "widzimisię"?


30 komentarzy :

  1. Znam jedynie korektor Catrice dokładnie w odcieniu 005 i jest super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam 010,mam nadzieję że się nie zawiodę na tym kolorze :)

      Usuń
  2. Śliczny jest ten sweterek z H&M <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam olejek isany, co do gąbek jajeczek to mam wiele od drogich jak dior, po oryginalne BB i zwykłe chińskie, nigdy żadne mi się nie podziurawiło i nie pękło. Wiem, że tak się zdarza, ja nie mam długich paznokci i myję je co ok. 3 użycia. stolik cudowny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dziwne, bo naprawdę starałam się nie zahaczać jej paznokciami - poza tym pękła przy pierwszym zmoczeniu wodą - a historia była taka, że zmoczyłam ją wodą, zachwyciłam się jak pięknie urosła i odstawiłam do wyschnięcia. Po kilku godzinach patrzę, a tam pęknięcie....

      Usuń
  4. kobaltowy sweter jest przepiękny!!!! Jak dla mnie idealny! Ten olejek isana jak widzę to mi jest dosłownie słabo.. Szad jeden mnie uczulił ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! Ja jak na razie muszę przebrnąć przez jego zapach - toż to śmierdzi jak woda po gnijących kwiatach na cmentarzu!

      Usuń
  5. Stolik jest super <3 Ja też poszukuję koszuli w jakieś fajne wzorki ( najlepiej w motyle).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że w rzeczywistości też taki będzie ;)

      Usuń
  6. Paletka ma piękne kolory. Też myślałam o blend it. Chcę kupić ten najnowszy wrzosowy kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja pewnie kupię jednokolorową - podobno są trwalsze

      Usuń
  7. Ja w lutym też zakręcam kurek :D i też stworzyłam wish listę :P

    OdpowiedzUsuń
  8. stoliczek dokładnie w moim guście :) haha i widzę, że nie tylko ja reaguję na słowo "promocja" :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Z Blend it polecam tylko Neon Pink - marmurkowe szybko pękają, a czarna była dość twarda ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam niemiłe wspomnienia z korektorem z Catrice. Wysypało mnie po nim...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie, nie pochodzę do zakupów oszczędnie, no chyba, że za oszczędność wziąć to, że kupuję głównie w promocji. ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Paletka mur jest naprawdę piękna. To moje kolory :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz.
Proszę pamiętaj jednak, że wraz z pozostawieniem komentarza,zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych, wynika to z rozporządzeniem RODO.

Copyright © 2014 Beauty by Miritirllo , Blogger