[MIESIĘCZNIK WRZESIEŃ] zmiany w blogu, zmiany w życiu

[MIESIĘCZNIK WRZESIEŃ] zmiany w blogu, zmiany w życiu

Witajcie,

we wrześniu ponownie nie popisałam się aktywnością blogową, jednak musiałam przemyśleć pewne kwestie związane z działaniem tej witryny.


Od jakiegoś czasu w mojej głowie kiełkował pomysł na stworzenie kolejnego miejsca w sieci, gdzie mogłabym dzielić się swoimi przemyśleniami związanymi z moją kolejną pasją - sportem. Jednak nie jest to czynne udzielanie się w nim. Zdecydowanie bierne - kibicowskie. Uwielbiam klimat stadionów, uwielbiam przeglądać newsy sportowe. Jednak w obecnym czasie kiedy łączę pracę zawodową położnej (i dyżury 12-godzinne) wraz ze studiami, nie mam czasu na prowadzenie dwóch blogów.


Zakładając blog miritirllo starałam się (nauczona doświadczeniem blogowania - bo kto nie wie, to informuję,że nie jest to moja pierwsza działalność w sieci) wybrać jak najbardziej uniwersalną nazwę, by nie ukierunkowywać ją tylko na strefę kosmetyczną. Wiedziałam -znając siebie - że kiedyś będę chciała rozbudowywać go tematycznie. Początkowo miało być to DIY czy tematy typowo lifestylowe - obecnie do tych dwóch kategorii dorzuciłam jeszcze kuchnię (gdzie będę starała dzielić się z wami recenzjami przepisów - nie tylko fit, ale również dobrym wysokokalorycznym jedzeniem) oraz wspomnianym wyżej sportem. Mam nadzieję,że kategoria sportu Was nie odstraszy - ba! Będę chciała w kobiecy sposób przybliżyć Wam to "męskie" zainteresowanie.


Jak już wcześniej wspomniałam zaczęłam pracę w zawodzie przez co wrzesień zleciał mi między palcami, gdyż musiałam wdrożyć się w zupełnie nowy dla mnie system pracy. Obecnie wszystko się ustabilizowało także ze zdwojoną siłą wracam do "swojego" internetowego świata.

We wrześniu nie wiele kupiłam. Zwyczajnie nie miałam na to czasu. Ba! Zdecydowanie wzięłam się za zużywanie zapasów i jak na razie idzie mi w tej kwestii bardzo dobrze.Nie mam również zamiaru korzystać z obecnej promocji -55% w Rossmannie. Czy to choroba? A może to już przesyt tą promocją? I powtarzającymi się akcjami z otwartymi kosmetykami czy nielogicznym wybieraniem VIP klientów? Sama nie wiem, ale wewnętrznie nie mam potrzeby skorzystania z niej. Zewnętrznie również - przecież komoda pęka w szwach!

Na przełomie września i października zaczęłam czytać dwie książki. Kontynuację serialu Magda M - pamiętacie ten tvnowski hit? Ja go uwielbiałam! Chociaż pewnie gdybym usiadła do oglądania go dzisiaj - znalazłabym w nim jakieś niedociągnięcia. Jednak w moich wyobrażeniach zapisał się naprawdę bardzo pozytywnie. A sama książka? Utknęłam po 5 rozdziale i nie potrafię znaleźć motywacji aby ponownie po nią sięgnąć. 

Drugą książką jest kultowa seria Reginy Brett - nie miałam okazji sięgać po twórczość tej autorki wcześniej. Zdecydowałam się - po opisie umieszczonym na tylnej  okładce - na książkę "Kochaj". Opis ten idealnie wpisywał się w moje zapotrzebowania i poniekąd liczyłam na gotową instrukcję działania. Niestety pomimo 50 lekcji na temat kochania nie dostajemy tej instrukcji wprost. Na przykładzie autorki i jej życia dochodzimy do swoich wniosków, które dają do myślenia.
Jak widzicie we wrześniu było nudno, mało kolorowo, ale pracowicie. Zdecydowanie letnie klimaty zostały zastąpione przez jesienną melancholię.
Jestem ciekawa jak u Was - dopadł Was jesienny nastrój i zaduma?
[MIESIĘCZNIK SIERPIEŃ] Niemiecki, jesień i fit porażka

[MIESIĘCZNIK SIERPIEŃ] Niemiecki, jesień i fit porażka


Czas leci jak szalony. Niedawno na blogu pokazywałam Wam to co działo się w lipcu, a tu już wrzesień! Zdecydowanie ubiegły miesiąc był mniej ekscytujący - kręcił się w okół pracy i odpoczynku: biernego i czynnego. Chociaż...


w wolnych chwilach starałam się poświęcić trochę czasu na języki obce. W Biedronce znalazłam fajne książki z opowiadaniami oraz ćwiczeniami. Zdecydowałam się na wersję angielską oraz niemiecką. Jednak opowieść w języku naszych zachodnich sąsiadów będzie musiała poczekać, gdyż tutaj zaczynam od podstaw (naprawdę bardzo żałuję, że w gimnazjum nie przykładałam się bardziej do nauki tego języka, sic!).
Jeśli macie jakieś książki ułatwiające naukę tego języka - chętnie poznam tytuły.


W sierpniu po raz pierwszy skorzystałam ze sztucznych rzęs - a dokładniej kępek. Nigdy nie udało mi się przykleić rzęs na pasku tak, aby wyglądało to ładnie. Z kępkami poszło prościej! Efekt jaki uzyskałam był naprawdę bardzo naturalny - zdecydowanie opłacała się "zabawa" trzema długościami.
Zdecydowanie sierpeń był miesiącem bloga - na początku pojawiało się sporo nowych postów. Następnie nastąpiło troszkę ciszy, gdyż praca na trzy zmiany pochłonęła mnie całkowicie. We wrześniu będzie trochę bardziej regularnie, gdyż w wolnych chwilach przygotowywałam dla Was nowe posty.


Jednak nie oszukujmy się, większość swojego odpoczynku (na który składała się nauka niemieckiego oraz pisanie postów) odbywała się w łóżku. Bardzo ubolewam nad tym, że cudowna pościel w tropikalne palmy (oczywiście z Biedronki) jest już nieprzyjemna - zimna, nieotulająca. Latem była cudowna właśnie dlatego, że chłodziła. Chyba pora rozejrzeć się za czymś cieplejszym.


Jak już jesteśmy przy temperaturach - niesamowicie się cieszę, że w końcu nadszedł sezon swterekowy! Chociaż po ostatnim czyszczeniu szafy zostały mi dwa (!), jest cudownie. W końcu mogłam wyciągnąć mój przeogromny kubek z Olafem. Ponownie powróciłam do przeczytania powieści "Światło między oceanami". Niestety nadal nie obejrzałam filmu - tak bardzo się boję, że zniszczy on moje wyobrażenie o bohaterach :(


Jeśli jesteśmy już przy filmach w sierpniu obejrzałam ich kilka.
Głównie były to filmy z Nerflixa: Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek - osobiście jestem zachwyona filmem oraz całą jego fabułą. Jednak spotkałam się  z opiniami, że dla osób ktore przeczytały książkę, że film jest po prostu słaby. Niestety nie mam  porównania z książką. Cały czas jestem przed przeczytaniem jej. Gdy to się stanie - pewnie w jakimś instastories podzielę się z Wami swoimi refleksami.
Kolejnym filmem był - również bardzo sławnym na instagramie - jest film: "Do wszystkich chłopców, których kochałam". Bardzo lekki film. Dziewczęcy. Pomimo, że od początku wiadomo jak się skończy, obejrzałam z zaciekawieniem do końca.
Na Canal+ obejrzałam film "Tajny dziennik". Zdecydowanie najcięższy film, ze wszystkim które udało mi się obejrzeć w sierpniu. Opowiadający o kobiecie, która większość swojego życia spędziła w szpitalu psychiatrycznym.
Jako fanka Harrego Pottera, nie mogłam ponownie nieobejrzeć filmu "Fantastyczne Zwierzęta  i jak je znaleźć". Nie mogę się doczekać kolejnej części z tej serii - a będzie ona jeszcze w tym roku w kinach!


Nie skorzystałam z promocji 2+2 w Rossmannie. Nie kupiłam nic będąc w sklepie stacjonarnym Kontigo w Poznaniu. Jestem z siebie dumna! Naprawdę. Jednak za to zainwestowałam w bloga, a dokładniej w jego zdjęcia. Będzie więcej teł - beton, biała cegła, biały parkiet i piękna, błyszcząca elegancka czerń! Mam nadzieję, że to wszystko będzie "grało" na blogu. Tła pochodzą z drukarni Printea - to mój  drugi zakup tam. I wiem, że nie ostatni, bo drukarnia wprowadza do swojego asortymentu tło Azulejos (nie wiecie co to? Ja też nie wiedziałam, bo ten wzór nazywałam marokańskimi płytkami :D dlatego wstawiam Wam zdjęcie z Google
źródło zdjęcia: https://www.clicstore.com.br/papel-de-parede/adesivo-de-azulejo/adesivos-de-azulejos-portugueses

Nie wiem w jakim stylu będzie tło z Pritnea, ale nieważne - ten wzór podoba mi się w każdym wydaniu i wiem, że będzie moje. Także strzeżcie się, bo być może będzie to najczęściej używane tło :)


W Lidlu skusiłam się na lody wegańskie o smaku waniliowym z owocami leśnymi. Nie smakowały mi. Były słodkie, owoce leśne tylko w formie sosu, którego było jak na lekarstwo. Jednak przeraziło mnie coś bardzo, bardzo mocno. Skład. Te lody ociekają syropem glukozowo-fruktozowym...Więc wybaczcie - pozostanę przy moich ukochanych sorbetach z owoców.


W sierpniu poszalałam na Aliexpress. Część przesyłek nadal jest w drodze m.in. pędzle JessUp. Mam nadzieję, że te świetne opinie, które znalazłam w Internecie okażą się prawdą. Pędzle zamówiłam z oryginalnego sklepu, a zdecydowałam się na zestaw pędzli do oczu. Zamówiłam również nożyczki fryzjerskie oraz tysiące "bzdur", które pokażę Wam -jeśli dojdą-w podsumowaniu września. Na zdjęciu bransoletki, również z Aliexpress. Lubię rzeczy, które coś oznaczają. Dlatego pies - odnoszący się do mojego towarzysza życia (:D), dziecięce stópki na błękitnym sznureczku przypominające mi o tym, że jestem położną,a przy pierwszym porodzie na świecie przywitałam chłopca. No i koło z wytłoczonymi sercami - wraz z siostrą nosimy takie same, gdyż za jakiś czas będzie dzieliła nas spora odległość.


Z minusów - niestety to był kolejny miesiąc kiedy nie potrafiłam zmotywować się do ćwiczeń. Może we wrześniu będzie lepiej? Mam płyty z ćwiczeniami od Lewandowskiej, korzystałam z ćwiczeń Chodakowskiej i tysiąca innych osób, które zamieszczają swoje propozycje treningowe na YouTube. I wkurza mnie to, gdzie po 10 minutach pluję płucami, a te wszystkie trenerki "jadą dalej" z idealnym makijażem i zerowym zmęczeniem.Niestety lata zaniedbań i ciągłe granie w siatkówkę na lekcjach WF mają na to większy bądź mniejszy wpływ.

Jak widzicie sierpień był naprawdę leniwy. A jak minął u Was?
Jeśli chcecie być na bieżącco z informacjami - zapraszam na profil instagramowy. Wystarczy, że klikniecie w poniższy baner.

https://www.instagram.com/miritirllo/

Pollena Ewa: krem matujący na dzień oraz intensywnie nawilżający balsam do ciała

Pollena Ewa: krem matujący na dzień oraz intensywnie nawilżający balsam do ciała



Kolejny dowód na to, że na konferencjach można odkryć perełki kosmetyczne. Na stoisku firmy Pollena Ewa była możliwość przeprowadzenia badania skóry, a następnie dobierane były kosmetyki pod to, co wyszło na badaniu. I tak, stałam się posiadaczką kosmetyków z serii Dermo+ , a dokładniej kremu: Dermo+ Seb OFF przeciwzmarszczkowo-matujący krem na dzień oraz Dermo+ intensywnie nawilżający balsam do ciała.


Pollena Ewa Seb Off przeciwzmarszczkowo-matujący krem na dzień
Krem przeznaczony jest dla skóry tłustej, mieszanej oraz ze skłonnoścami do niedoskonałości. Zawiera witaminę PP, kwas hialuronowy, olej z pestek winogron oraz biotechnologiczny składnik z arktycznych mikroorganizmów morskich. Wpływają one na zmniejszenie widoczności porów oraz na redukcję wydzielania sebum. Z kolei terapeptyd, mocznik oraz niskocząsteczkowy kwas hialuronowy pomagają uelastycznić skórę.
Krem zamknięty jest w opakowaniu typu air-brush przez co jest to higieniczne używanie kosmetyku, co w przypadku cery skłonnej do niedoskonałości jest bardzo ważne. Pompka nie zacina się, jednocześnie dając idealna ilość produktu. Bardzo lekka konsystencja sprawia, że wchłania się bardzo szybko. Jeśli jesteście fankami zapachów w kosmetykach, to zakochacie się w tym zapachu! Delikatny, winogronowy zapach. Słodki, a jednocześnie orzeźwiający.
Jeśli chodzi o działanie to z  pewnością działa. Problem świecenia występuje u mnie tylko w problematycznych strefach - przy płatkach nosa. Tłustość skóry niemalże już u mnie nie występuje. A jednymym produktem jaki zmieniałam w pielęgnacji twarzy jest właśnie krem. Krem ideał, dosłownie - jeśli chodzi o cenę to nie przekracza 30 zł.


Pollena Ewa Intensywnie Nawilżający Balsam do ciała
Balsam przeznaczony jest dla skóry suchej, nadwrażliwej oraz narażonej na czynniki zewnętrzne. W składzie znajduje się między innymi olej z rokitnika, kwas hialuronowy oraz mocznik. Wbrew temu, że przeznaczony jest dla skóry bardzo wymagającej jego konsystencja jest bardzo lekka. Niemalże natychmiastowo wchlania się do matu pozostawiając skórę idealnie nawilżoną. Świetnie spisuje się w sytuacjach kryzysowych - u mnie było tak, gdy po nieudanej depilacji skóra na łydkach 'aż bolała' przy dotyku. Balsam bardzo szybko poradził soie z przesuszeniem.
Posiada bardzo intensywny zapach. Lekko pudrowy. Na początku bardzo mi się podobał jednak po pewnym czasie zaczął być zbyt uciążliwy i ciężki.
Cena tego balsamu zaczyna się od 13 zł/250 ml.
Osoboście chciałabym poznać więcej produktów Pollena Ewa, bo oprócz szamponu famlijnego, którego pamiętam jeszcze z dzieciństwa i opisanych wyżej produktów nie znam pozostałego asortymentu. Warto również propagować tę firmę, bo bardzo mało recenzji pojawia się w blogosferz dotyczących ich produktów. Szkoda, bo warto wspierać polskie produkty i kosmetyki ;)

Jestem ciekawa czy znacie i czy stosowaliście jakieś produkty firmy Pollena Ewa, podzielcie się tym w komentarzach ;)
Copyright © 2014 Beauty by Miritirllo , Blogger