Regital - aby włosy nie wypadały


Na przestrzeni roku, najbardziej wkurzającym dla mnie okresem, jest początek jesieni oraz początek wiosny. I nie mam tutaj na myśli pogody, tylko to co dzieje się z moimi włosami w tym czasie. Znacie to upierdliwe, wzmożone, wypadanie włosów? Ja i owszem. Znam i to bardzo dobrze. Dlatego w tych okresach stosuję przeróżne tabletki, wcierki, szamańskie rytuały.
Tym razem sięgnęłam po suplement diety Regital. Jak dobrze wiecie - lub nie -bardzo rzadko wierzę w cudowną moc suplementów i wychodzę z założenia, że dieta ma istotniejszy wpływ niż łykanie tabletek. Ale jak to mówią: reklama dźwignią handlu.

Suplement ten, jak większość z tej dziedziny, skierowany jest na włosy, skórę i paznokcie. Producent o tym suplemencie wypowiada się w następujący sposób:
Regital to suplement diety, którego składniki pomagają zachować zdrową skórę (dzięki zawartości witamin: C, B , A, biotyny oraz mikroelementów: 2 jodu i cynku), włosy (dzięki zawartości skrzypu polnego, cynku, selenu oraz biotyny) i paznokcie (dzięki zawartości:cynku i selenu).
Jeśli chodzi o sposób dawkowania to zaleca się dwie tabletki dziennie. Jednakże, osobiście wiele razy zapominałam o tej drugiej dawce. Tabletki są naprawdę duże. Dla osób, które mają problem z połykaniem tabletek, będą zdecydowanie za duże.
Skład? Obiecujący, 33 aktywne składniki: witaminy, kwasy, różnego rodzaju pierwiastki wpływające na wcześniej wymienione już partie ciała. I co?
Zrobiłam niezły research tego suplementu w internecie. Posiedziałam trochę na archiwalnych forach wizażu, gdzie pojawiała się dyskusja na temat tego specyfiku. Wiele osób wypowiadało się, że po pełnej kuracji, tj. 4 opakowaniach z rzędu zauważyło różnicę. Niektórzy po dwóch miesiącach stosowania, niektórzy w ogóle. 
Znam suplement, z grupy "przeciw wypadaniu włosów", który działa rewelacyjnie i już po dwoch tygodniach stosowania widać różnicę. Zdziwiła mnie informacja, że ktoś "jadł" 4 opakowania tych samych tabletek. Osobiście wychodzę z założenia, że jak coś nie działa po miesiącu-dwóch, to trzeba to zmienić. 

W moim przypadku tabletki nie zadziałały. I nie zrzucam tutaj winy na moje niejedzenie 2 tabletek dziennie. Stosowałam regularnie po jednej tabletce, a rezultatów nie było. W okresie wiosennym stosowałam te tabletki miesiąc, aby jesienią ponownie do nich powrócić. Efekt cały czas był taki sam. Włosy wypadały ze zdwojoną siłą, a ja powróciłam do Vitapilu. Chociaż jak pewnie przypominacie sobie post o nim, często miewałam po nim bóle brzucha przy stosowaniu codziennym. Dlatego obecnie sięgam po niego w odstępach dwudniowych, a mimo to działa rewelacyjnie. 

Jestem ciekawa jakie jest Wasze podejście do tematu suplementacji "przeciw wypadaniu". Stosujecie?

6 komentarzy :

  1. Wolę tradycyjne sposoby zapobiegania wypadaniu włosów. Nie przepadam za tabletkami 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Z pewnością po nie nie sięgnę, może tym razem Vitapil kupię? Mi na szczęście udało się zachamować wypadanie włosów :) ale chciałbym je jeszcze wzmocnić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wierzę w większość suplementów. Nie znam się na tym aż tak, ale ludzie kupują w ciemno z nadzieją, że pomoże,a w składzie ledwo są jakieś substancje czynne, które by mogły pomóc :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja takich tabletek nie kupuję i nie zamierzam kupić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś używałam.Bardzo mi się podoba idea takiego dbania o włosy.
    Zawsze masz świetne pomysły. :)
    Pozdrowionka serdeczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem zwolenniczką suplementacji konkretnych niedoborów a nie preparatów "na włosy", "na paznokcie" itp. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz. Czytam każdy. Uśmiech pojawia mi się na twarzy kiedy pojawiają się wasze spostrzeżenia - nie tylko te pozytywne, ale i negatywne :)
Jeśli chcesz zostawić link do swojego bloga nie mam nic przeciwko temu :)
Miło mi będzie jeśli dołączysz go grona obserwatorów :)

Copyright © 2014 Lifestyle, beauty, food by Miritirllo , Blogger