Bielenda Make Up Academy Pearl Base - efekt poprawy kolorytu



Nadszedł wreszcie czas na opisanie produktów, które już kilka miesięcy goszczą w mojej kosmetyczce. Na samym początku chciałabym zaznaczyć - a wiem, że jest to praktyką wielu z Was - zdjęcia pochodzą sprzed otwarcia produktu (czytaj: są z maja). Wtedy nie zwracałam tak dużej uwagi na zdjęcia, więc jakość oraz ogólna estetyka ich nie będzie powalająca. Niestety część z tych produktów już nie mam, więc ciężko było wykonać zdjęcia ponownie jednak chciałabym podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami na temat tych produktów. Dlatego postanowiłam, że będę dodawać posty naprzemiennie - jeden post będzie opisywał produkt sprzed kilku miesięcy, a kolejny ten używany obecnie. Żeby nie zarzucić Was zdjęciami, które osobiście nie przypadły mi do gustu.
Jakiś czas temu Bielenda wypuściła na rynek bazy pod makijaż. Świat kosmetyczny oraz blogowy oszalał na punkcie tych kosmetyków. Szczerze mówiąc bardzo ciekawiła mnie ich jakość, gdyż z bazami nigdy nie miałam "dobrego" romansu. Zazwyczaj były kiepskie, zapychały moją problematyczną cerę. Od tego czasu wiele się zmieniło. Asortyment proponowany przez tę fimrę się powiększył i w ich składzie można znaleźć nowe bazy. Bielenda Glow Essence, do złudzenia przypomina mi słynne meteoryty od Guerlain. Jednak dzisiaj nie chciałabym pisać o tym kosmetyku
Czyż nie są podobne? Zdjęcie pochodzi ze strony: http://bielenda.pl/serie/glow-essence
Bazę Bielenda Make-up Academy efekt poprawy kolorytu poznałam dzięki Meet Beauty. Swoją sławę zyskała dzięki blogom oraz przychylnym - w okresie, kiedy pojawiala się na rynku - opinią na przeróżnych portalach. Pisząc ten artykuł ponownie zajrzałam do tych opinii i niestety, obecnie nie powalają. Czar tej bazy prysnął?



Zobaczmy jednak co producent pisze o tym kosmetyku:
Żelowo-perłowa poprawiająca koloryt baza pod makijaż to idealny sposób na uatrakcyjnienie wyglądu szarej, zmęczonej, pozbawionej blasku cery, przy jednoczesnym podniesieniu jej poziomu nawilżenia.Inteligentny dozownik zamienia perłowe kapsułki zawieszone w lekkim żelu w jedwabiste serum, które idealnie dopasowuje się do skóry. Baza jest bardzo lekka, nie klei się, szybko się wchłania.Różowa perła wizualnie poprawia wygląd i koloryt naskórka, delikatnie go rozświetla i nadaje cerze promiennego dziewczęcego blasku. Błyszczące pigmenty rozświetlające tworzą na skórze subtelną mgiełkę, która daje dyskretny i naturalny efekt zrelaksowanej i zadbanej skóry, a twarz odzyskuje piękny wygląd.

Innowacją jeśli chodzi o samą formułę jest na pewno to, że z kulek otrzymujemy płynną bazę. Wszystko to dzięki dozownikowi, który miażdży perłowe kulki. Na samym początku powinnam wspomnieć, że z tej serii Bielenda proponuje nam trzy bazy: poprawiającą koloryt, rozświetlającą i brązującą. Jeśli chodzi o konsystencję jest ona lekko klejąca na dłoni. Nałożona na twarz, takiego efektu nie daje. Jest to żelowy efekt, dzięki czemu fajnie rozprowadza się na twarzy. Bardzo przyjemnie pachnie - jednak jest to zapach mocno perfumowany, typowo drogeryjny, ale to mi nie przeszkadza. Dzięki obecności zmiażdżonych elementów kulki, dają one efekt rozświetlenia na twarzy. Jeśli chodzi o działanie na twarzy - rewelacja. Zaczerwienienia są złagodzone, twarz przyjemnie nawilżona. Co ważne w przypadku cery tłustej i trądzikowej - nie zapycha jej oraz nie powoduje szybszego przetłuszczania się.
Na plus zasługuje również opakowanie. Ciężkie szkło, praktyczna pompka, która pomimo swojej roli (miażdżenia kulek) nie zacina się.
Jedynym minusem jak dla mnie jest to, że nie mogłam wykorzystać tej bazy do końca. Co można zauważyć na pierwszym zdjęciu.
Skład:
Aqua, Glicerin, Cyclopentasiloxane, Trehalose, Mica, Titanium Dioxide, Caviar Extract, PEG-12 Dimethicone, Panthenol, Palmitoyl Tripeptide - 5, Propylene Glycol, Calcium Alginate, Hydroxyethylcellulose, Xantan Gum, 1,2 Hexanediol, Agar, Carbomer, Deceth-7, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, PPG-26-Buteth-26 Potassium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Cl 77491.


Podejrzewam, że już nie raz czytałyście o tym produkcie. Kupujecie go regularnie czy raczej sięgacie po nowości?

14 komentarzy :

  1. Mam białą wersję i jest świetna ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam tę bazę, używałam chwilę, ale... to jednak nie dla mnie.
    Nie wiedzę potrzeby korzystania z tego typu produktu :)
    Pozdrowionka piątkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bielenda Glow Essence - poluję na nie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też dostałam na Meet Beauty tą bazę, dla mnie fajny gadżet, przyznam, że te kuleczki wyglądają naprawdę super. Sięgam po nią od czasu do czasu, ponieważ ogólnie jakoś nie potrzebuję bazy, zamiast niej zazwyczaj sięgam po wodniste serum.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam pecha, bo bazy pod makijaż często mnie zapychają.. przez co boje się testować nowości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem na etapie szukania dobrej bazy rozświetlajacej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bazę rozświetlającą bardzo bym chciała. Nie miałam nigdy, ale podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam brązującą i bardzo lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja niestety jestem skazana, z powodu swojej tłustej cery, na bazy matujące. MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  10. Mialam podobny produkt w formie kuleczek z Nivea. Tego jeszcze nie uzywalam

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam jeszcze, ale brzmi kusząco :) Ja na razie lubię się z bazą marki Rimmel :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo podoba mi się forma tego produktu - perełki wyglądają bardzo ekskluzywnie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz. Czytam każdy. Uśmiech pojawia mi się na twarzy kiedy pojawiają się wasze spostrzeżenia - nie tylko te pozytywne, ale i negatywne :)
Jeśli chcesz zostawić link do swojego bloga nie mam nic przeciwko temu :)
Miło mi będzie jeśli dołączysz go grona obserwatorów :)

Copyright © 2014 Lifestyle, beauty, food by Miritirllo , Blogger