Promocja Rossmann -55%

Promocja Rossmann -55%

Czas promocji w Rossmannie dobiega końca. Rozpoczęła się bardzo burzliwie - od niejasnych zasad dotyczących wybierania Klienów VIP - jednak mam wrażenie, że była to jedna z najbardziej spokojnych edycji promocji.


W tym roku zdecydowałam się tylko i wyłącznie na zakupy w formie on-line. Ciężko wypowiedzieć mi się jak wyglądał stan kosmetyków szafach dostępnych w drogerii. Odbierając zamówienia kątem oka widziałam, że lekkie przepychanki były, ale była też dużo większa "obstawa" pracowników, którzy zwracali uwagę na to aby korzystać z testerów. Na InstaStory część z was niestety pisało, że kosmetyki przeznaczone do sprzedaży były przez klientów nadal otwierane.
Jeśli chodzi o jakoś usługi on-line - w moim przypadku - bardzo sprawnie to wyglądało.Kosmetyki, które kupiłam były zafoliowane, więc miałam pewność, że nikt wcześniej nie dotykał tych produktów. Za to ogromny plus. Na odbiór zamówienia nigdy nie czekałam dłużej niż dwie godziny.

Co w tym roku wpadło do koszyka?
Zdecydowałam się na przetestowanie nowości. W poprzednich edycjach zazwyczaj sięgałam po produkty, które już się u mnie sprawdzały i miałam je przetestowane. Tym razem zdecydowałam się, może nie tyle co na perełki, ale w dużej mierze kosmetyki kontrowersyjne. Opinia o nich w internecie jest różna. Tak jak już wspominałam wcześniej, trzy razy korzystałam z aplikacji Rossmann aby zrobić zakupy.


Podkłady, bazy, pudry...
Jeśli chodzi o tę kategorię to zdecydowałam się na zakup dwóch baz pod makijaż, kremu BB oraz pudru. Puder był koniecznością, ponieważ dwa egzemplarze pudrów matujących, białych w barwie kompletnie nie zdało u mnie egzaminu. Lubię mieć całą serię kosmetyków, dlatego do wypełnienia pustki zdecydowałam się na puder Bourjois Healthy Mix. Jestem przeogromną fanką podkładu z tej firmy, dlatego też zdecydowałam się na zakup kremu BB oraz bazy pod makijaż. Bardzo żałuję, że krem ma tylko 3 odcienie: ten najjaśniejszy - pomimo, że jest genialnie jasny i początkowo świetnie dopasowuje się do mniej twarzy, po czasie uwidaczniają się na nim jego różowe tony. Ale nie jest źle ;)

Jeśli chodzi o puder to jest fajny, mały, poręczny i kompaktowy. Posiada ukrytą gąbeczkę, której osobiście nie używam, oraz lusterko. Przeżyłam mały szok na widok bazy. Jej objętość trochę mnie przeraziła, ale naprawdę wystarczy niewiele aby rozprowadzić ją na całej twarzy.
Drugą bazą jest baza od Maybelline Master Primer baza zmniejszająca widoczność porów. Tutaj objętość jest zdecydowanie większa. Sama baza ma lekko brązowawy kolor, jednak nie pojawia się  i nie utrzymuje się on na twarzy. Daje matowe wykończenie.


Oczy
Tutaj postawiłam na dwa tusze. Oba z tradycyjnymi szczoteczkami (sic! nie sprawdziłam tego wcześniej, zdecydowanie bardziej wolę szczoteczki silikonowe) i tutaj wielkie zaskoczenie - nie są one aż takie złe!

Pierwszy tusz to Maybelline Temptation - według producenta ma on nadawać rzęsą delikatnie teatralny efekt. Dodatkowo formuła tuszu została wzbogacona o olejek z kokosa, przez co maskara ma genialny, kokosowy zapach. Pierwsze wrażenia o tym produkcie już mam, ale nie chcę zdradzać Wam ich przed czasem.

Drugi z wybrańców to Loreal Paradise Extatic. Mniejszy, świetnie leżący w dłoni. Tutaj efektów zapachowych brak. Według producenta tusz ten sprawia, że rzęsy wyglądają naturalnie. Również w fazie testowania.

Paznokcie

Okej, ten produkt mieli już chyba wszyscy. Jeśli chodzi o paznokcie to moją największą zmorą jest ich kształt oraz skórki.Teraz już, wiem, że moim jedynym problemem jest kształt paznokci. Boże, dlaczego ja tak późno sięgnęłam po ten preparat. To co robi ze skórkami to jakaś poezja. Bez hektolitrów krwi, bez bólu i łez.
Przegląd matowych bronzerów w kamieniu: NYX, Lovely, Kobo, Sephora, Too Faced

Przegląd matowych bronzerów w kamieniu: NYX, Lovely, Kobo, Sephora, Too Faced

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć co nieco o bronzerach, które stosuje już od dłuższego czasu. Bronzery pochodzą z niskiej i średniej półki cenowej. Jak do tej pory żadna droższa marka nie wywarła na mnie aż tak wielkiego wrażenia, ze powiedziałam: "muszę to mieć". A przepraszam - jest bronzer z Too Faced, jednak nie kupiłam go sama tylko wygrałam w rozdaniu organizowanym na blogu lifeinamerica


Na swój własny użytek posiadam beonzery. Są to bronzery, które w internecie:w świecie blogerskim oraz youtubowym mają już swoją sławę. 
Jednak jak sprawdzają się one na mojej cerze? 
Dla przypomnienia dodam, że moja cera jest cerą mieszaną:bardzo tłustą w strefie T, na policzkach normalna. Mam bardzo mocno widoczne pory na czole oraz policzkach.


NYX Powder Blush: TAUPE
Jest to chyba najpopularniejszy róż wśród bronzerów.  Opakowanie jest niewielkie, bardzo charakterystyczne dla różu, przez co używając większego pędzla do konturowania może pojawić się problem z jego odpowiednim nabraniem. Kolor w opakowaniu jest sino-fioletowy. Zupełnie inny niż znane mi - i dostępne na rynku - bronzery. Nie jest wściekle pomarańczowy, przez co na twarzy wygląda...inaczej. Na mojej jasnej cerze bardzo mocno przebijają różowe tony.  Wygląda to jak wykonturowanie się różem. Niestety w mojej opinii nie jest on odpowiedni dla osób o jasnej karnacji. Plusem jest to, że nie osypuje się zbyt intensywnie. Jest również trwały - nie wytrzymuje od rana do późnego wieczora - ale około 8-9 godzin daje radę. Znika z twarzy równomiernie nie pozostawiając plam. Z rozcieraniem również nie ma problemu.
Cena: około 12 zł w drogeriach internetowych

Lovely,  Dark Chocolate
Boże jak to opakowanie kusi! Aż ślinka cieknie na sam widok i zapach. W swoim składzie zawiera kakao - a dokładniej cząsteczki Nanocacao o działaniu głęboko relaksującym. Jest to chyba bronzer, który posiadam najdłużej w swojej kosmetyczce.I jak widać, zużycie jest znikome, dlatego że wersja Dark jest zdecydowanie za bardzo pomarańczowa. Bardzo łatwo można zrobić sobie plamy. Niestety w rozcierani też nie jest najlepszy. Zdecydowanie nie jest to bronzer do konturowania twarzy, tylko do jej ocieplania. W internecie można spotkać wiele opinii, że produkt ten jest odpowiednikiem bronzera z Bourjois. Niestety bardzo kiepskim odpowiednikiem.
Cena: około 24 zł w Rossmannie oraz drogeriach internetowych


Kobo, Nubian Desert 311
Pierwsze co rzuca się w oczy to jego chłodny odcień - idealny do konturowania. Bardzo prosty w obsłudze, nie pozostawiający plam łatwo się rozcierający. Można by rzec, że produkt idealny - ale! Jak on się pyli. Nie polecam nakładać go gdy macie na sobie białą czy jasną bluzkę. Czasami mam wrażenie, że większość tego kosmetyku idzie w powietrze niż na pędzel. Minusem jest również nieprecyzyjne zmielenie produktu. Poprzez zużywanie kolejnych warstw produktu uwidaczniają się ogromne grudki
Cena: około 20 zł w Drogeriach Natura


Sephora, Conturing Palette
Paletka, która śniła mi się po nocach. Była poniekąd zakupem z serii "YouTube made me buy it!". Jest to paletka składająca się z 4 pudrów do konturowania. Dwóch jasnych i dwóch ciemnych w chłodnym i ciepłym odcieniu, tak aby wykonturować i ocieplić twarz. Ja najczęściej korzystam z wersji chłodnej do lekkiego podkreślenia kości policzkowych. Puder ten nie robi plam, bardzo łątwo się rozciera. Praca z nim jest przyjemnością.
Cena: około 60 zł w Perfumerii Sephora


Too Faced, Chocolate Soleil
Ten produkt wygrałam w rozdaniu.Pokonał on daleką drogę przez ocean aby zawitać w mojej kosmetyczce. Produkt ma charakterystyczny, ale ładny, zapach. Liczyłam na to, że nie będzie się pylił, ale cóż..nie można mieć wszystkiego. Z nałożeniem i roztarciem nie ma problemu. Jednak odcień medium/deep (według opakowania) jest bardzo pomarańczowy. Ponownie jest to produkt do ocieplania, a nie konturowania.
Cena: około 139 zł w Perfumerii Sephora

od góry: Nyx, Sephora (jaśniejszy i ciemniejszy), Kobo, Lovely, Too Faced

Wszystkie przedstawione bronzery są matowe. Pamiętajcie proszę, iż pisząc że bronzer spisuje się u mnie do ocieplania twarzy czy jest zbyt pomarańczowy dotyczy mojego ocienia skóry. Bardzo jasnego (podam dla ułatwienia numery bardziej znanych podkładów aby bardziej obrazowo Wam to wyjaśnić: Revlon Colorstay 150 Buff, Loreal True Match 1N, Bourjois Healthy Mix 51).
W kolejnej serii z chęcią pokażę Wam bronzery kremowe, w kredce.

Znacie któryś z nich? A może chcecie polecić mi jakiś fajny bronzer w chłodnym odcieniu, który jest waszym makijażowym hitem?

Tutorial: dym oraz marmur, czyli dwa najmodniejsze wzory na paznokciach

Tutorial: dym oraz marmur, czyli dwa najmodniejsze wzory na paznokciach


Dzisiaj chciałabym skupić się na paznokciach. Odkąd mam nową lampę o wiele bardziej interesuję się tym tematem. Paznokcie w jedym kolorze mnie nudzą, dlatego zawsze dodaję jakiś błyszczący element. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam krok po kroku jak zrobić dwa, naprawdę proste, ale i efektowne.


Efekt marmurka:
Zdecydowanie najwięcej zainteresowania, po dodaniu na instagramie wzronika, miał ten efekt. Dlatego postanowiłam zaprezentować Wam jego wykonianie. 

1. Po usunięciu skórek oraz błonek z paznokcia oraz zmatowieniu go bloczkiem polerskkm, należy nałożyć bazę. Utwardzić w lampie 30 sekund.
2. Nałożyć biały lakier i utwardzić 30 sekund.
3. Nałożyć drugą warstwę. Tej warstwy nie utwardzamy.

4. Na kartce bądź specjalnej tacce do mieszania kolorów należy nałożyć czarną oraz szarą hybrydę. 

5. Cienkim pędzelkiem należy namalować kreski. Proponuję dać mniej czarnego koloru - zdobienie będzie wtedy delikatnisze. 

6. Czysty pedzelek należy zamoczyc w cleanerze i delikatnie porozcierac kreski.
7. Paznokieć należy utwardzić w lampie przez 30 sekund. 
8. Ja zdecydowałam sie na matowy top. Po nałożeniu topu i utwardzeniu go w lampie należy pazkoniec przetrzeć w cleanerze.
Podoba mi się to zdobienie dlatego, że za każdym razem możemy uzyskać inny efekt. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć jak można bawić się tą formą.


Efekt dymu:
Według mnie genialne zdobienie. Odżywiające jednokolorowy manicure. Neonowe pyłki roztarte w unoszący się dym, najlepiej prezentują się na czarnej bazie. 

1. Po usunięciu skórek oraz błonek z paznokcia oraz zmatowieniu go bloczkiem polerskkm, należy nałożyć bazę. Utwardzić w lampie 30 sekund.
2. Należy nałożyć  lakier i utwardzić 30 sekund.
3. Należy nałożyć drugą warstwę i również utwardzić 30 sekund. 

4. Czas na top. Utwardzamy 30 sekund i przecieramy cleanerem.
5. Przy pomocy cienkiego pedzelka i białej hybrydy malujemy kontur. 

6. Czysty pędzelek należy zamoczyc w  cleanerze i rozetrzec granice.

7. Wcieramy pyłek.
8. Nadmiar strzepujemy pędzelkiem. 

9. Nakładamy top - tutaj również wybrałam top matowy. Utwardzamy 30 sekund. 

10. Przecieramy cleanerem i gotowe.

Według mnie takie zdobienia wyglądają najlepiej na jedym palcu - serdeczym, otoczone jednokolorowym lakierem na pozostałych paznokciach.

Jestem ciekawa czy same wykonujecie zdobienia czy raczej oddajcie się w ręce profesjonalistów?
Mythic oil, o co tyle szumu?

Mythic oil, o co tyle szumu?

Jakiś czas temu zaczęłam pisać ten post. Dzisiaj - aby wydobyć olejek z buteleczki - muszę się nagimnastykować. Co prawda na początek zdecydowałam się na wersję 30 ml, to mam wrażenie, że używam jej wieki. Tak - 2 miesiące stosowania jednego kosmetyku to dla mnie jak zdobycie K2 zimą. Niemożliwe, a jednak.


Mythic oil jest chyba jednym z najbardziej rozsławionych kosmetyków w świecie włosomaniaczek. Ja sięgnęłam po niego pierwszy raz. Oczekiwałam cudów? Nie. Bo wiem, że stan moich włosów w jakiś sposób jest uwarunkowany genetycznie. Możecie wierzyć albo nie - włosomaniaczką byłam. Dzielnie walczącą o swoje włosy, z milionem pytań od różnych osób: "czego ty jeszcze na włosy nie nałożysz".  SLS, SELS, PEGi i inne emolienty. Wszystko to przerobiłam na sobie. Stan włosów się nie zmienił. A skąd wiem, że nic się nie zmieni? Moja mama- posiadaczka równie ogromnej liczby włosów oraz takich samych problemów. W tym przypadku pielęgnacja również niewiele zdziałała. Zatem po cudach jakie miałam zobaczyć przez 3 lata włosomaniactwa, a które się nie ziściły wiedziałam, że Mythic oil może skończyć w kartonie kosmetyków do wykończenia "kiedyś".
Może w skrócie opiszę moje włosy - nuż widelec, też ktoś takie ma:

Opis moich włosów
Długie. Falowano-kręcone, wysokoporowate, puszące się z wrażliwą skórą głowy, łatwo przetłuszczającą się. Mocno wysuszone, ze skłonnością do łamania się. Prostownica, suszarka, lokówka - od ponad 4 lat używane "raz na ruski rok".


Co obiecuje producent?Inspirowany orientalnymi tradycjami, olejek Mythic Oil natychmiast i dogłębnie odżywia włókno włosa dla zapewnienia promiennego blasku i poskromionych włosów. Jest nasycony olejkiem z awokado i olejkami z pestek winogron. Każdy rodzaj włosów czy najmodniejsza fryzura będą wyglądać lepiej dzięki kilku kroplom tego luksusowego olejku do włosów.


Główne składniki:Olejek z awokado i pestek winogron dla uzyskania luksusowo odżywionych, głęboko nawilżonych i wypełnionych włosów za sprawą orientalnych rytuałów.
Oprócz wspomnianych wyżej składników olejek ten napakowany jest silikonami - jednak taka jest jego rola.W końcu to serum silikonowe.

Moje wrażenia:
Olejek zamknięty jest w szklanej buteleczce. Ja posiadam wersję 30 ml, jednak z pewnością skuszę się na większą pojemność. Szkło jest na tyle grube, że po spotkaniu z podłogą nie pęka. Zapach w żaden sposób nie jest drażniący - przyjemny, nieutrzymujący się na włosach, jednak nie przeszkadza mi to. Jeśli chodzi o efekty to z pewnością włosy są nawilżone oraz nabłyszczone. Niweluje napuszone włosy oraz dociąża je, przez co wyglądają genialnie.Na moich włosach ciężko przesadzić z tym olejkiem i często nakładam nawet 4 pompki na wilgotne włosy. Olejek ten świetnie współpracuje z włosami wilgotnymi jak i suchymi. Nie pozostawia tłustych plam, a włosy niemalże go piją.
Biorąc pod uwagę moją skromną pielęgnację włosów - ten olejek ratuje mi tyłek, kiedy włosy są w naprawdę złym stanie.

Znacie ten olejek? Uważacie go za kultowy?

Poznaj markę: Makeup Revolution

Poznaj markę: Makeup Revolution

Moja makijażowa kosmetyczka rozrasta się ostatnio w przeogromnym tempie. Z podkładowego minimalizmu znowu weszłam w nadmiar produktów w tej dziedzinie - ale co zrobić jak tyle rzeczy kusi?

Dzisiaj chciałabym się skupić na marce, która w ostatnim czasie stała się chyba moją ulubioną marką kosmetyczną. Mowa tutaj o Makeup Revolution i wszystkich jej rozgałęzianiach. Lubię sięgać po te kosmetyki, bo są tanie a ich jakość jest przegenialna. Jak do tej pory - wszystkie kosmetyki, które kupiłam (czy to poprzez drogerię internetową cocolita czy bezpośrednio ze strony TamBeauty) żaden nie okazał się bublem.

Makeup Revolution Fast Base Stick Foundation w odcieniu F2

Podkład w stickiu, który na zagranicznym YouTubie ma już swoich fanów. W polskich drogeriach jeszcze niedostępny, jednak nie potrafiłam wytrzymać do premiery i zamówiłam go prosto ze strony producenta z Wielkiej Brytanii. Ja wybrałam odcień F2, który przeznaczony jest do skóry z żółtymi tonami. Kolor jest  jasny i trochę obawiałam się dobierając go przez internet. Jednak jest niemalże idealny. Jest to bardzo mocno kryjący podkład, szybkozastygający. Nie polecam zrobić sobie kilku kresek na twarzy i po chwili zabrać się za jego rozcieranie, bo nie jest to wręcz możliwe. Trzeba bardzo szybko wpracowywać go w skórę. Na mojej tłustej skórze starł się z okolicy skrzydełek nos oraz generalnie z całego nosa z racji tego, że noszę okulary. Nie polecam utrwalać go pudrem z Ecocery - ryżowym - gdyż na czole mi się zważył. Generalnie mam problem z tym pudrem, bardzo często nie współpracuje z podkładem. W momencie kiedy sięgam po inny puder wygląda idealnie. Świetnie rozciera się go gąbeczką lub zbitym pędzlem do podkładu. Po nałożeniu - jeszcze przed przypudrowaniem - daje matowe wykończenie. Nie zauważyłam żeby utleniał się z twarzy. Bardzo podoba mi się forma jego aplikacji. W końcu nie jestem brudna od podkładu!



Makeup Revolution Conceal & Define Concealer  C1

Zdecydowałam się na najjaśniejszy odcień, chociaż czytałam opinie, że wcale taki jasny nie jest. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć jego odcień w naturalnym świetle. Korektor ten przeznaczony jest dla osób z naturalnymi tonami skóry. Stosowałam go jedynie jako korektor pod oczy. Jest to ciężki produkt - bardzo podobny do kamuflaży w płynie od Catrice. Nie ciastkował się pod oczami. Jednak znacznie wysuszał tę okolicę. Nie mam problemu z suchą skórą wokół oczu, jednak po użyciu tego korektora musiałam trochę mocniej nawilżyć ją. Mówi się, że jest tańszym odpowiednikiem korektora od Tarte - niestety nie mam porównania, bo nigdy go nie miałam.
Od góry korektor C1, poniżej podkład F2

Makeup Revolution Bake and Finish Powder

Puder przeznaczony jest do utrwalania korektora pod oczami i generalnie do utrwalania podkładu na twarzy. Nie jest to produkt stricte matujący, jednak sprawdza się w tej roli rewelacyjnie. Dużo lepiej niż wspomniany wcześniej puder z Ecocery. Cera jest długo matowa i jest to raczej taki sztuczny mat - ale ja taki lubię, co zrobić. Jedynym minusem jest jego mała zakrętka - nie mam gdzie wysypać pudru by następnie poprać go pędzlem. Puder jest bardzo drobno zmielony - niemalże jak mąka.


Makeup Revolution Life on the Dance Floor Guest List Lipstick - Stiletto

Zakochałam się w tej pomadce. Zawsze twierdziłam, że kolory w odcieniach nude nie są dla mnie. Bo jestem za blada, bo wyglądam w nich trupio - zawsze coś i zawsze sięgałam po bardzo mocne i wyraziste kolory. Jednak od momentu kiedy noszę różowo-fuksjowe okulary tak mocne odcienie nie pasują do mnie. Dlatego ogromnie się cieszę, że kupiłam tę pomadkę. A kupowałam ją z myślą o mojej mamie. Niestety - pomadka nigdy do niej nie trafiła. Za to trafia codziennie na moje usta. Genialna. Matowa, w chłodnym odcieniu. Pomimo jedzenia i picia nie ściera się. Jest delikatna jak masełko,świetnie sunie po ustach. Niestety jej jednym minusem jest to, że bardzo wysusza usta.

Makeup Revolution Life on the Dance Floor VIP Lipstick - Exclusive

Kolejny nude, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Również jest to matowa pomadka, jednak jest delikatnie cieplejsza. Wpadająca w różowe tony. Trwałość równie rewelacyjna. Jeśli chodzi o opakowanie to wprzypadku obydwóch pomadek jest to bardzo cieniutki plastik inspirowany opakowaniami pomadek MAC. Trzeba uważać, aby przypadkowo nie zgnieść jej w torebce.

I Heart Makeup I ♡ Chocolate - Chocolate Elixir Palette

O tej paletce było już na blogu chyba ze cztery razy. No, ale niestety nic na to nie poradzę, że tak ją wielbię. Moje umiejętności pod względem makijażu oka nadal nie wzrosły, ale bardzo lubię podkreślić powiekę nawet jednym kolorem. Genialne, matowe cienie. O rewelacyjnej trwałości na oku - pomimo mojej tłustej powieki w żaden sposób nie wchodzą w załamania czy ścierają się szybciej.

I Heart Makeup I ♡ Chocolate - Rose Gold

W foliowych cieniach z tej palety jestem zakochana. Tak bardzo żałuję, że pomimo tego, że nałożę je na powiekę nic ich nie widać. Ze względu na moją opadającą powiekę. Niestety. Nadal szukam jakiś instruktaży dla tego typu powieki. Na wszystkie które trafiałam jakoś do mnie nie przemawiają - może wy znacie jakieś filmy, blogi czy blogerki, które opisywały kiedyś aplikowanie cieni właśnie na tym typie powieki? Będę bardzo wdzięczna za polecenie.

Pisząc ten post uświadomiłam sobie, że jeszcze rozświetlacz, bronzer i tusz i będę mogła zrobić makijaż jedną marką. Tak jak już wcześniej wspominałam bardzo ją lubię ze względu na to, że nie jest droga, a jakość kosmetyków jest naprawdę bardzo dobra.

Jestem bardzo ciekawa jaka marka kosmetyczna dominuje w Waszych kosmetykach!
Nowości ostatniego miesiąca

Nowości ostatniego miesiąca

Dawno nie było postu na blogu. To fakt, jednak nie oznacza to, że blog przestał istnieć. Nie chcę go tworzyć z przymusu, bo to nie chodzi o to. Jednak te wszystkie zawirowania w internecie sprawiły, że musiałam odpocząć. I to nawet nie chodzi o to, że nie dostałam się na Meet Beauty - na Meet Beauty świat się nie kończy ;D i nawet nie chodzi o to, że mam shadowbana na instagramie. Po prostu przerwa i świeże spojrzenie na bloga było mi potrzebne od dłuższego czasu.

Dość narzekania, czas na właściwy post.

Dzisiaj chciałabym się rozliczyć z mojej niedawnej wishlisty. Dla tych, który nie czytali tego posta, przypomnę, że stworzyłam wishlistę aby ograniczyć kupowanie kosmetyków, tylko dlatego że jest na nich napisane, że są w promocji.  W planach miałam niewiele kosmetyków, jednak czy udało mi się nie skusić na coś jeszcze?

W planach miałam 4 rzeczy: 2 paletki Makeup Revolution, paletkę do konturowania z Sephory oraz lakier do paznokci z Indigo.

Z ręką na sercu mogę wam przyznać, że całej wishlisty nie zrealizowałam. Nie kupiłam lakieru Indigo tylko dlatego, że cena przesyłki mnie zabiła (15 zł za zamówienie jednego lakieru kompletnie mi się nie opłacało, a stacjonarnie niestety nigdzie w okolicy nie mam możliwości kupienia tego produktu).
Niestety paletkę Elixir zahaczyłam paznokciami, co jest widoczne na powyższym zdjęciu 

Jeśli chodzi o paletki to pierwszą na jaką się zdecydowałam była paletka I herat Makeup Chocolate Elixir. Zachwyciła mnie matowymi cieniami. Nie jestem wirtuozem jeśli chodzi o malowanie powiek, ze względu na moją mocno opadającą powiekę, ale tymi cieniami delikatnie podkreślam oko codziennie. Zdecydowanie to był trafiony zakup. Genialna kolorystyka - idealna do stworzenia makijażu na dzień i podrasowania go na wieczór. Jeśli chodzi o trwałość, to nie mam tutaj zastrzeżeń.
Z kolei paletkę I heart Makeup Chocolate Rose Gold kupiłam niedawno - na promocji w drogerii cocolita.pl. Co mogę o niej powiedzieć? Boże, jaka ta paletka jest genialna! A cienie foliowe przechodzą najśmielsze oczekiwania. Cudo!

Paletkę do konkurowania z Sephory udało mi się dorwać na grupie na Facebooku za trochę niższą kwotę niż w perfumerii. Szczerze mówiąc, nie sięgam po nią jakoś bardzo często. Jest dobra, ale nie zachwyca. Być może dlatego, że w mojej kosmetyczce pojawiły się dwa inne bronzery...
Tak, oprócz paletki dałam się skusić na bronzer z Kobo, z promocji za 9,90 - usprawiedliwia mnie to? Nie wiem. Odcień który wybrałam, mam wrażenie, że pasuje do słowiańskiej urody. Bardzo chłodny, idealny do lekkiego konturowania.
Od góry:Kobo, Nyx, Sephora

Skusiłam się również na słynny róż NYX Taupe, który w Youtubowym świecie używany jest do konturowania. Szczerze mówiąc? Bez szału. Na mojej twarzy bardzo wyraźnie przebijają różowe tony z tego bronzera. Nie wygląda jakoś tragicznie, ale nie zachwyca.

Zaopatrzyłam się również - promocji w Hebe 1+1- w tusze od Eveline. Nie wiem dlaczego nigdy wcześniej ich nie miałam! Jest to naprawdę rewelacyjny tusz. Świetnie wydłuża i podkreśla rzęsy, nie osypuje się. Z całą pewnością poświęcę im oddzielny wpis.

Na cocolicie, gdzie w promocji -30% była marka Makeup Revolurion zaopatrzyłam się w dwie pomadki w odcieniu nude. Bałam się ich, gdyż cały czas powtarzałam, że mi nude nie pasuje. Bardzo dobrze czuję się w mocnych, ciemnych odcieniach na ustach, jednak kolor Stiletto sprawił, że codziennie sięgam po tę pomadkę. Odcień Exclusive jest delikatnie cieplejszym kolorem, jednak też świetnie wygląda.
Od góry: Exclusive, Status single, Stiletto

Będąc w temacie pomadek, na jednej z grup facebookowych, udało mi się kupić pomadkę z limitowanej edycji Nabli Love Kit. Z całego zestawu spodobał mi się tylko jeden odcień:  Status Single. Przepiękny jagodowy kolor, jednak kompletnie nie pomyślałam o tym, że będzie gryzł się z moimi oprawkami okularów, które są w tym samym kolorze. Soczewki zamówione, więc będę częściej nosić tę pomadkę!

Skusiłam się również na dwa pudry: ryżowy z Ecoery oraz puder z Makeup Revolution Ghost Finish. Do tej pory przetestowałam tylko ten pierwszy - świetnie utrzymuje mat, ale pyli przeokropnie! I mam wrażenie, że nie do końca współpracuje z podkładem Loreal True Match 1N, który również kupiłam nieplanowanie.

Nie macie wrażenia, że post przesycony jest marką Makeup Revolution? Nie? To świetnie, bo na tambeauty zamówiłam - jednak przesyłka jeszcze do mnie nie dotarła - obecnie wyprzedany wszędzie korektor Conceal&Define Concealer oraz niedostępny jeszcze w Polsce podkład w sticku Fast Base Stick Foundation .
Swatch foliowych cieni z Rose Gold

A gdyby było mało, na dokładkę zamówiłam ChillBoxa, bo to chyba jedyne pudełko, które nigdy nie zawiodło mnie swoją zawartością. Jego wysyłka będzie około 10 marca, ale wspominam o nim, bo jakby nie patrzeć był to zakup ponad to co chciałam.

Jeśli chodzi o pielęgnację to do koszyka, całkiem przypadkowo i niespodziewnie, wpadły mi dwie glinki z Nacomi (czerwona i zielona) oraz czarne mydło.

Więcej grzechów nie pamiętam.
Nie żałuję.

*Post pisany trochę z przymrużeniem oka ; )*
Nowości: Eveline Cosmetics

Nowości: Eveline Cosmetics



Jakiś czas temu otrzymałam do testów kosmetyki marki Eveline. Paczka była wielką niewiadomą, więc rozpakowywanie jej sprawiło mi wiele radości. Znalazły się w niej różnego rodzaju nowości tej marki, o których w kilku słowach opowiem Wam poniżej. W mini recenzjach poznacie opinię moją oraz mojej siostry, która również testowała niektóre produkty. 
No to zaczynamy! Kosmetyki podzieliłam na kategorie aby jak najczytelniej przestawić Wam te kosmetyki:

OCZY




Tusz do rzęs Volume Celebrity Mascara
Jeśli chodzi o ten tusz to połączenie mascary oraz serum do rzęs. Szczoteczka idealnie rozdziela rzęsy i je wydłuża. Pomimo nowości - osobiście lubię jak tusze są delikatnie przyschnięte, przez co nie brudzę dolnej czy górnej powieki - nie ma efektu ubrudzenia, o którym przed chwilą wypominałam. Nie odbija się na powiekach - o to mi chodziło! Utrzymuje się przez cały dzień, nie osypuje się, a przetarcie oka dłonią nie powoduje rozmazania tuszu i stworzenia efektu pandy. Jeden z lepszych tuszów jakie używałam ostatnio. Zdecydowanie na plus jest szczoteczka w tej mascarze - ja uwielbiam silikonowe szczoteczki i najlepiej mi się nimi pracuje.
Ocena siostry: Bardzo dobry tusz. Idealnie rozdziela rzęsy i je wydłuża, nadając efekt sztucznych rzęs pod względem ich długości. Jeśli chodzi o pogrubienie to z tym jest gorzej .Nie osypuje się. 

Kredka do oczu Eyeliner Pencil Waterpoof
Kredka o bardzo intensywnym odcieniu czerni. Osobiście nie nakładam eyelinera - z racji mojej opadającej powieki - jednak na linie wodą sprawdza się bardzo dobrze. Utrzymuje się cały dzień, bez poprawek. Nie zanika w zewnętrznym kąciku oka. Jest odporna na łzy i wodę, jednak bez problemu zmywa się olejkami czy płynem micelarnym. Również hit!

Eyeliner Celebrities w kolorze Violet
Tak jak wspominałam wyżej, ja nie stosuję kreski na górnej powiece. Tutaj ten kosmetyk testowała moja siostra i wydała o nim taką opinię: Pierwsze co można zobaczyć, to naprawdę bardzo precyzyjny pędzelek, który podczas użytkowania nie wygina się. Bardzo łatwo można namalować nim precyzyjnie prostą kreskę. Bardzo trwały na oku, ciężki do zmycia za pomocą płynu miceralnego. Jeśli chodzi o kolor to jest to przygaszony fiolet, który na oku nie wygląda jak kolorowy eyeliner. Z daleka można pomyśleć, że jest on po prostu czarny. 
Od siebie dodam, że kolor rzeczywiście jest przygaszony. Taki bardzo mocny fiolet, idealnie wpisujący się w kolor Panteone. Myślę, że bardzo fajnie odciąża oko - gdyż nie jest na nim tak ciężkie jak Deep Black.


Cień do powiek w kremie METALLIC
Pięknie iskrzący się cień, wpisujący się w stu procentach w obecne trendy w makijażu. Idealnie podkreśla oko, gdy nałożony jest na środek powieki.Bardzo szybko zastyga, przez co jest nie do ruszenia z powieki. To co uznałabym za minus przy tym produkcie to, to że gdy zastygnie traci na swoim połysku. Staje się matowy, z drobnymi drobinkami na oczach - oczywiście nie odbiera mu to blasku - ale w swojej mokrej formule jest bardziej iskrzący, taki bardziej "dla srok".

ALL IN ONE precyzyjny zestaw do makijażu i stylizacji brwi w odcieniu
Idealny do podręcznej kosmetyczki. Zawiera w sobie wszystko to, co musimy mieć w podórży, w torebce, przy sobie w danym momencie. W zestawie są dwa cienie oraz wosk, dzięki któremu można ujarzmić brwi. Wosk nie tylko sprawia, że włoski są w miarę stabilne, ale również utrwala kolor. W zestawie znajduje się również aplikator, który jest niezmiernie precyzyjny. 

USTA




Konturówka do ust w kolorze transparentnym
Produkt, który chyba używam najczęściej. Bardzo fajnie się nią pracuje. Pod wpływem mocniejszego nacisku nie łamie się. Idealnie utrzymuje pomadkę w ryzach przez cały dzień. A nakładanie szminki po wcześniej wyrysowanych konturach jest ultraproste. Podczas temperowania nie łamie się. Do zakrętki dołączona jest temperówka (napisałabym ostrzytko, ale pewnie nikt nie wiedziałby o co chodzi - ahh ta gwara ;D), jednak ja z niej nie korzystałam. Zawsze za mocno ściskam i psuję takie wbudowane przyrządy ;)


Metaliczna pomadka AQUA METALLIC LIPSTICK
Jestem fanką matowych ust. Metaliczne odcienie to zdecydowanie hit tego sezonu, jednak nie mogę przekonać się do nich. Jednak opisując sam produkt, muszę stwierdzić, że jest naprawdę przyzwoity jak na kosmetyk z takim wykończeniem. Pomadka co prawda odbija się na filiżance, jednak bardzo równomiernie schodzi z ust. Świetnie współpracuje z konturówką. Niestety delikatnie wysusza usta. Dla osób, które chcą wypróbować roziskrzony efekt na ustach będzie idealna.


Błyszczyk ALL IN ONE w odcieniu 114
To, że nie przepadam za błyszczykami to wiadomo. Ale dzielnie przetestowałam ten kosmetyk, by móc powiedzieć Wam o nim jak najwięcej. Na mroźne dni spisywał się idealnie. Nawilżał usta na długo. Bardzo ładnie podkreślał tę część twarzy.Jeśli chodzi o kolor to nie był on tak intensywny jak w opakowaniu. Oczywiście pozostawiał lepką, dość nieprzyjemną, warstwę na ustach - jak to błyszczyki. Jak ktoś lubi taki sposób podkreślania ust to będzie zadowolony z tego produktu.

TWARZ



Podkład Liquid Control HD w odcieniu 020
Szczerze mówiąc zawsze potrzebuję najjaśniejszego odcienia podkładu - niezależnie od marki. Tutaj zaskoczyłam się bardzo, bo odcień 020 (czyli 4 w numeracji!) jest tylko ociupinkę za ciemny. Jednak nie rzuca się to tak bardzo w oczy. Podkład bardzo fajnie stapia się ze skórą, aplikowany gąbeczką nie pozostawia na niej smug. Bez problemu można budować nim krycie. Bardzo lekka formuła - bo z podkładami do cery problematycznej mam naprawdę duże doświadczenie - sprawiła, że z zapałem zabrałam się za używanie tego kosmetyku.  Niestety...rozczarowanie. Bardzo mocno podkreśla suche skórki, pomimo nałożenia kremu nawilżającego. Ściera się z twarzy - najszybciej z okolic nosa i ust. Na policzkach tworzą się plamy z podkładu - spowodowane jest to ścieraniem się podkładu z całej twarzy. Znika nierównomiernie. Miałam raz sytuację, że zważył się na mojej tłustej cerze. Podejrzewam, że dla osób z innym typem cery były dobry. Nie zauważyłam, aby zapchał pory. Testowała go również moja siostra z cerą normalną: u niej ani razu się nie zważył oraz znikał jakby bardziej równomiernie.


Kremowy róż do policzków w sztyfcie w odcieniu 01
Bardzo dziewczęcy i lalkowy kolor posiada ten róż. Jednak po roztarciu nadaje twarzy promiennego wyglądu. Jego kremowa formuła jest bardzo wdzięczna w używaniu, ponieważ bardzo szybko można skorygować wszelkie niedoskonałości. W różach w kamieniu trzeba pędzlem się namachać, aby zlikwidować plamę. Trzyma się u mnie około 6 godzin, co uważam za długo. Z racji tego, że jest bardzo intensywnie napigmentowany trzeba z umiarem dawkować go na twarzy.


Kremowy rozświetlacz do twarzy w odcieniu Light
Bardzo lekki w swojej formule. Nałożony pod podkład daje efekt nienachalnego rozświetlenia. Nałożony na podkład - genialnego rozświetlenia. Minusem jest tutaj pędzelek - posklejany, sztywny. Niestety nie wiem, czy to tylko mój produkt tak ma, czy tak po prostu jest. Nie nadaje się on do nakładania produktu na twarz, ale ja najpierw nakładam sobie trochę na dłoń, a następnie gąbeczką do korektora wklepuję go w miejsca, które chcę rozświetlić. Utrzymuje się u mnie do zmycia makijażu - około 6-8 godzin.
Od lewej róż, rozświetlacze (u góry w kremie, na dole w sztyfcie) i eyeliner

Rozświetlacz Eveline Color Sensation Strobing
Zdecydowanie najczęściej eksploatowany przeze mnie produkt. Świetnie nadaje się do podkreślenia łuku brwiowego. Bardzo delikatny w odcieniu - przy tłustej skórze zwracam na to uwagę. Wiecie, łatwo przesadzić, a nie chcę wyglądać jak choinka. Bardzo łatwo się rozciera. Jest wygodny w nakładaniu.

PAZNOKCIE


Skoncentrowana odżywka do paznokci
Ten produkt zna chyba każdy. Ja uwielbiam tę odżywkę. Zarówno za tą nową, jak i starszą wersję z formaldehydem. Rewelacyjnie odżywia moje paznokcie oraz sprawia, że są one mocne i szybciej rosną. Nakładam ją zawsze po zdjęciu hybryd. Ostatnio nawet nałożyłam ją pod bazę - nic złego się nie stało.

Jak widzicie kosmetyków było sporo - a wiem, że niektóre dziewczyny dostały jeszcze więcej w ramach tej współpracy! Podsumowując, chciałabym przedstawić Wam moim zdaniem najlepszą piątkę dla mojego typu skóry oraz po prostu tego, po co sięgam najczęściej jeśli chodzi o tę markę.
1. Tusz do rzęs
2. Konturówka do oczu
3. Konturówka do ust
4. Rozświelacz w kredce
5. Zestaw do brwi
****

6. Odżywka do paznokci

Znacie tę markę? Co o niej sądzicie? A, który kosmetyk jest według Was najlepszy?
Copyright © 2014 Lifestyle, beauty, food by Miritirllo , Blogger