Wishlista kosmetyczna, czyli moje plany zakupowe

Wishlista kosmetyczna, czyli moje plany zakupowe



Zastanawiacie się co wrzucacie do internetowego koszyka w drogerii online? Bo ja zawsze szukam konkretnej rzeczy, a następnie dokładam to co akurat jest w promocji i wydaje się ciekawe. Niestety później większość tych rzeczy leży w pudełku nieużywana. Tak, jestem idealnym klientem - wiem. Ale w tym roku chcę trochę zaoszczędzić. Dlatego stworzyłam kosmetyczną wishlitę. Nie jest to lista na cały rok-bo nie oszukujmy się - dział beauty jest tak ruchomy, że co chwilę pojawiają się jakieś nowości godne uwagi. Moją listę chcę zrealizować do połowy marca. Nie jest ona rozbudowana. To tylko kilka kosmetyków, jednak mam nadzieję, że uda mi się ją zrealizować.
Wiecie czego mam najmiej, a właściwie w ogóle? Paletek cieni. Mam jakieś luźne cienie, porozrzucane po wszystkich moich kosmetycznych skrytkach. Cienie do powiek są również czymś po co siegam najrzadziej. Nie ukrywam, chciałabym rozbudować mój makijaż dlatego zachorowałam na dwie paletki. 


Zdjęcie pochodzi ze strony www.mintishop.pl

Pierwsza z nich to Chocolate Rose Gold. Przepiękna paletka z różnorodnymi cieniami. Najbardziej urzekły mnie w niej te wszystkie "foliowe" cienie. Pewnie wiecie, że paletka ta porównywalna jest do paletki Huda Beauty. Raczej na Hudę się nie zdecyduję, gdyż nie wiem jak długo wtrwam w postanowieniu nakładania cieni. Ta mnie zachwyca. Szkoda, że narazie jest niedostępna na większości drogerii internetowych. Wyobraźcie sobie, że na allegro ktoś chce za nią ponad 100 zł! Jest piękna, ale nie chce przepłacać. Poczekam aż pojawi się gdzieś online, a jak nie to zamówię z tambeauty, gdzie jest dostępna.

Zdjęcie pochodzi ze strony www.mintishop.pl
  
Kolejna z palet to również Chocloate, ale tym razem Elixir. Przepiękne brązy i odcienie bordo bardzo do mnie przemawiają. To zdecydownaie moje kolory, czuję że będę często sięgać po tę paletę. Mówi się, że ta z kolei jest tańszym odpowiednikiem Anastasia Beverly Hills Modern Renaissance.  Obie palety mają bardzo dobre recenzje:zarówno na YouTube oraz na blogach,co jeszcze bardziej przekonuje mnie do kupienia właśnie tych palet. Mają korzystne ceny, tak jak juz wspominałam, dobre opinie. Macie z nimi jakieś doświadczenia? Co sądzicie? 

Zdjęcie pochodzi ze strony www.sephora.pl

Kolejna paletka to paletka do konturowania Sephora. Aż trudno w to uwierzyć, ale w swojej kosmetyczce mam tylko jeden bronzer - od Too Faced i nie powiem, zaczyna mi sie trochę nudzić. A ta paletka to nie tylko bronzer, ale również inne pudry do wykończenia makijażu. Ponownie jest to kosmetyk z polecenia YouTubowego oraz, waszego, blogowego. 


Zdjęcie pochodzi z profilu @indigonails na instagramie 

Wiecie, że mam fioła na punkcie lakierów hybrydowych? Jak zobaczyłam nową kolekcję od Indigo, tę we współpracy z Sarą Boruc, zakochałam się we wszystkich kolorach. Tak bardzo pasuje w moje tony kolorusyczne, że nawet sobie tego nie wyobrażacie. Mam ogromny dylemat, na jaki kolor się zdecydować. 


To moja lista na półtora miesiąca. Mam nadzieję, że wyznaczenie sobie takiej listy zakupów powstrzyma mnie przed kupowaniem produktów "jak leci". 


A Wy jakie macie sposoby na ograniczanie swoich kosmetycznych zakupów? Bardzo mnie to ciekawi :)
Equilibra peeling solny oraz chusteczki złuszczające

Equilibra peeling solny oraz chusteczki złuszczające

Jakiś czas temu opisywałam na blogu z serii arganowej. W tamtej recenzji wspominałam o piance oczyszczającej oraz o kremie pod oczy. Dla przypomnienia dodam, że dzięki tej piance przekonałam się do takiej formy oczyszczania cery. Była naprawdę rewelacyjna. Jeśli chodzi o krem pod oczy był on bardzo mocno perfumowany. Moje oczy podrażnione tuszem do rzęs go nieakceptowały. Obecnie siegam po niego od czasu do czasu i nie narzekam. Dobrze się spisuje. 


Dzisiaj chciałabym powiedzieć słowo na temat dwóch kosmetyków tej firmy - peelingu solnym oraz chusteczkach peelingujących.
Chusteczki złuszczające z aloesem
Producent o tych chusteczkach pisze w następujący sposób:
Chusteczki złuszczające z aloesem (20%) zawierające alantoninę i glicerynę, zapewniają głębokie oczyszczenie i równowagę hydrolipidową skóry twarzy w dwu prostych krokach:1. ZŁUSZCZANIE 2. WYGŁADZANIE. Zielona szorstka strona chusteczki delikatnie usuwa martwe komórki i zanieczyszczenia, a miękka wygładza skórę twarzy, przywracając jej naturalną równowagę.


Moja opinia: chusteczki w takiej formie to nowość. Bardzo ciekawiła mnie forma - czy nawilżona chusteczka może złuszczać? Produkt ten składa się z dwóch stron:z wypustkami oraz gładka. W momencie przecierania twarzy stroną z wypustkami ścierają się one. Wraz z wypustkami ściera się martwy naskórek. Bardzo fajna propozycja. Szkoda tylko, że w opakowaniu jest tylko 6 chusteczek. Podejrzewam, że ilość może wynikać z tego, że chusteczki są wyjściem ewentualnym bądź produktem turystycznym. 


Modelujący peeling do ciała z solą z morza martwego
Sól zatopiona jest w oleistym płynie. Jeśli chodzi o zapach to jest on naprawdę bardzo przyjemny. Nienachalny. Sól jest bardzo drobna. Kryształki nie są ostre. Dla skóry delikatnej będzie również odpowiedni. Rewelacyjne jest w nim to, że dzięki oleistej konsystencji pozostawia skórę natłuszczoną. Osobiście lubię raz w tygodniu zamiast balsamu zastosować oliwkę. Ten peeling jest dla mnie produktem dwa w jednym:bo i peelingiem, ale również oliwką.


Dodatkowo peeling zawiera:
► Aloes: zapewnia właściwy poziom nawilżenia
► Sól z Morza Martwegohamuje gromadzenie się wody, usuwa martwe komórki
► Olejek eteryczny z rozmarynu: hamuje gromadzenie się wody, zapewnia uczucie relaksu
► Olejek z nasion grapefruita:odżywia i uelastycznia skórę
► Wąkrotka Azjatycka, Kasztanowiec, Bluszcz: działają tonizująco i przeciobrzękowo
► Mentol: działa orzeźwiająco i chłodząco
Produkty te spisaly się u mnie znakomicie. Jednak ja nie mam wysokch wymagań, jeśli chodzi o peelingi. Mają złuszczać. Ten robi to znakomicie. 

Znacie te produkty? Co o nich sądzicie? 
Sztuczność - czy można określić jej granice?

Sztuczność - czy można określić jej granice?


Treść tego posta kiełkuje we mnie od  bardzo dawna. Nie raz pochodziłam do napisania swoich przemyśleń w tym temacie. Wiem, że w pewnym stopniu może wywołać on poruszenie i dyskusję. Nie ukrwam - liczę na to.
W obecnym świecie to co nas otacza w większości jest wykreowane przez firmy, media czy inne instytucje. Niczym roboty podporzadujemy się temu. Dotyczy to niemal każdej dziedziny życia. Przykład? Każdy przecież ma smartphona, jedni odżywiają sie fit, inni są królami McDonald's. Z dziedziny kosmetycznej można by zadać pytanie: "kto jeszcze używa tradycyjnych lakierów do paznokci? " niewiele osób by sie zgłosiło. Lakiery hybrydowe zdecydowanie nie pozostawiły cienia szans na tradycyjnych lakierach.
Ale czy w obecnych czasach można określić gdzie kończy się sztuczność? 


Tak jak już wcześniej wspominałam z lakierami hybrydowymi i manicurem wykonywanym w ten sposób miał prawie każdy. Jednak są i tacy,w tym i ja, ktorych natura nie wyposażyła w idealny kształt płytki paznokciach i przed nałożeniem hybrydy zawsze delikatnie przedłużam sobie paznokcie żelem. A ile jest kobiet, które mają szpony aż do nieba? Naturalne? Nie sądzę. Zatem punkt pierwszy:paznokcie. Jednak one niemalże od zawsze były utozsamiane ze sztucznościa:tipsy, żele, akryle. Czym różnią się od minionych lat? Mam wrażenie, że wsolcześnie wykonywane sa z większym wyczuciem elegancji. 

Po drugie... Rzęsy. Chyba każdy marzy o przepięknym spojrzeniu. Głębokim, tajemniczym, seksowym. Otwierającym oko. Wszystko to zapewniają sztuczne rzęsy. Kiedyś przyklejalo się je przy wykonaniu tego jednego, szczególnego makijażu. Obecnie rzęsy sztuczne czy też ładnie nazwane przedłużane nosi się przy jamniki 3 tygodnie. Dla zyskania czasu oraz wszystkich tych udogodnień wpływających na poprawę wyglądu. Niestety w większości przypadków to nie poprawa, a przerysowanie. Oczywiście dużo zależy od wykonania, jednak gdy decydujemy się na coś i idziemy upiększyć się do pierwszego lepszego salonu kosmetycznego to raczej rozważne to nie jest. 

Zabiegi plastyczne to nie tylko często poważne operacje piersi czy zmiana kształtu nosa. Wampirze liftingu i "delikatne" powiększenie ust mam wrażenie, że nie jest odbierane przez środowiskowo jako coś dziwnego. Jest powszechnie akceptowalne. Kiedyś? Szczyt tandety, sztuczności. Naturalne efekty osiągane są poprzez zabiegi chirurgii plastycznej. Oczywiście rozumiem, że wszystko idzie z duchem postępu. Ale czy wygladanie jak kolejna dziewczyna z tłumu to nadal naturalność?


Nie zrozumcie mnie źle - to nie tak, że atakuję wszystkich co mają żel na paznokciach (bo sama mam), te które mają przedłużone rzęsy (bo wiem, że to bardzo praktyczne) oraz te które w jakiś sposób korzystają z zabiegów medycyny estetycznej. Indywidualności są zabijane, a wszyscy mierzeni jedna miarą.
Czy można ustalić granicę gdzie kończy się sztuczność? Wydaje mi sie, że każdy indywidualnie powinien odpowiedzieć sobie na to pytanie i osobiście ustalić sobie tę granicę.

A co według Was jest wyznacznikiem sztuczności?
Revlon Colorstay 110 Combined/Oil skin

Revlon Colorstay 110 Combined/Oil skin




Jeśli śledzicie mnie i moje posty od dłuższego czasu to z pewnością wiecie, że mam skórę tłustą z tendencją do powstawania zmian skórnych. Zazwyczaj sięgam po ciężkie i kryjące podkłady. Jednak nigdy jeszcze nie używałam słynnego podkładu Revlon Colorstay.
Skusiłam się na niego na jednej z promocji w Hebe. Generalnie ciężko było mi dobrac odpowiedni kolor podkladu. Ostatecznie zdecydowałam sie na kolor 110.
Jeśli chodzi o podkłady Revlon Colorstay to wyróżnia je to, że są przystosowane do różnych rodzajów skóry. Odpowiednio do suchej, normalnej oraz tłustej.


Podkład ten albo się kocha albo nienawidzi. Tak jak juz wcześniej wspominałam nigdy wcześniej nie miałam okazji testować tego podkładu.
Jeśli chodzi o butelkę to jest ona od lat niezmienna. Ciężka, szklana. Bardzo charakterystyczna. Pamiętam jeszcze czas, kiedy podkład ten był bez pompki. Jej brak powodował moje niezdecydownaie się na wcześniejszy zakup tego podkładu. Tak więc pompka zdecydować na plus. Bardzo ułatwia wydostawianie się gęstego produktu z butelki. Co ważne, jedna pomka wystarcza na pokrycie całej twarzy.
Jednak plusów jest zdecydownaie dużo więcej. Co ważne to bez problemu można stopniować krycie. Nie jest to widoczne. Ja często zastepowałam ten podkład korektorem. Sprawdzał się naprawdę bardzo dobrze. Ma matowe wykończenie, ale tutaj nie jest to wielkim zaskoczeniem gdyż podkład przeznaczony jest do cery tłustej. Pomimo sowjej ciężkości jest bardzo długotrwały. Bardo dobrze sprawdza się stosowany do zdjęć oraz na większe wyjścia. Ogromnym plusem jest to, że nie oksyduje.


Minusy? Bo oczywiście je posiada, jak każdy produkty. Bardzo mocno podkreśla suche skórki. Nawet te niewidoczne gołym okiem, po nałożeniu tego podkładu wysuwają się na pierwszy plan. Przez swoją kremową konsystencję bardzo ciężko nałożyć go na twarz bez plam. Jeśli nie zostanie przypudrowany to jest bardzo mocno wyczuwalny na twarzy. Ma bardzo klejące wykończenie. Po długotrwałym używaniu niestety zapacha twarz. A powstałe zaskorniki są na tyle "chamskie", że bardzo ciężko się ich pozbyć.
Nie jest to podkład idelany. Jednak jak narazie jest to jedyny, dzięki któremu moje niedoskonałości są zakryte. Zastanawiam się nad kupieniem Estee Lauder Double Wear. Miałyście jakieś doświadczenia związane z tym podglądem? Jaki jest w porównaniu do Revlon?

Jestem ciekawa co sądzicie o tym podkładzie, znacie go?
Synchroline, seria Aknicare skóra tłusta i trądzikowa

Synchroline, seria Aknicare skóra tłusta i trądzikowa


Jakiś czas temu otrzymałam do testów kosmetyki Synchroline z serii Aknicare. Jest to seria kosmetyków medycznych przeznaczonych do terapii skóry z trądzikiem o słabym lub średnim nasileniu.
W tych kosmetykach zastosowano innowacyjny peptyd GT-peptide-10. Ma on silne właściwości przeciwbakteryjne. Dodatkowo w kosmetykach znajdują się kosmetyki aktywne takie jak cytrynian trietylu oraz linolan etylu.
Kosmetyki z tej serii mają za zadanie zmniejszenie produkcji łoju przeciwdziałają powstawaniu stanu zapalnego, przeciwdziałają nadmiernemu rogowaceniu ujść mieszków włosowych i zapobieganiu powstaniu zaskórników oraz silnie przeciwdziałają kolonizacji bakterii PBA. 


Aknicare płyn z gąbka samosterylizującą
Jest to roztwór alkoholowy, o bardzo intensywnym zapachu, który łagodzi punktowo zmiany trądzikowe. Bardzo dobrze radzi sobie z podskórnymi gulami, powodując spłacenie tej zmiany i w ostateczności złuszczenie jej. Pomimo alkoholi zawartych w składzie produkt w żaden sposób nie drażni skóry. Zasusza zmianę, na którą bezpośrednio działamy płynem. Bardzo wygodna w tym przypadku jej końcówka z samosterylizujacą się gąbką. 


Niestety po dłuższym użytkowaniu przybrudza się i nijak nie można tego doczyścić. Na zdjęciach możecie zaobserwować działanie tego produktu na przestrzeni kilku dni. Producent zaleca aby produkt aplikować 2-3 razy dziennie na oczyszczoną skórę twarzy. Jest to naprawdę bardzo dobry produkt działający punktowo na zmiany. 


Aknicare preparat w spreju do stosowania na skórę pleców i dekoltu
Jest to chyba pierwszy produkt, który spotkałam na rynku kosmetycznym, który przeznaczony jest do zwalczania trądziku na ramionach, plecach i dekolcie. Płyn zamknięty jest w wygodnej butelce z atomizerem. Co najważniejsze, nie zacina się. A w przypadku aplikowania na plecy jest to bardzo ważne. Płyn osiada na skórze i potrzebuje dłuższej chwili na wchłonięcia się. Po wyschnięciu na ciele zostaje pudrowa otoczka, która schodzi dopiero po kontakcie z woda i czymś mającym. Zatem mamy pewność, że produkt cały czas działa na tak problematyczne miejsca.
Jeśli chodzi o efekty to są one widoczne gołym okiem. Jednak trzeba być systematycznym w stosowaniu ich, ponieważ kilkudniowa przerwa powoduje powrót do stanu poprzedniego.
Bazując na moim dość długim doświadczeniu mogę stwierdzić, że kosmetyki te naprawdę bardzo dobrze działają na zmiany. Są one łagodniejsze, mniej zaognione. Jestem naprawdę zadowolona z tych produktów.
A Wy, znacie te kosmetyki? Co o nich sądzicie?
Copyright © 2014 Lifestyle, beauty, food by Miritirllo , Blogger